12 mar 14 13:30

Była całym moim światem

"Zabrzmi to jak banał, ale straciłem miłość, najważniejszą dla mnie osobę pod słońcem. Straciłem ją przez własne rozterki, przez monotonię, która dopadła nasz związek i przez dziwnej treści pytanie, które w końcu padło: "Czy my się jeszcze w ogóle kochamy?". Jestem bez miłości, bez celu do życia. Nie mam na nic ochoty.

Pewnie ciekawi Cię, co na to mój obiekt zainteresowania. Otóż po zaledwie 1,5 miesiąca znalazła sobie kogoś. Nie rozumiem tego. Nie wiem jak można twierdzić, że się kogoś kocha, a potem znaleźć sobie kogoś tak szybko. Boli mnie to wszystko mocno.

Najgorsze jest to, że ona twierdzi, że jeszcze nie zostałem u niej skreślony. Ale ja tego nie rozumiem, bo z drugiej strony mówi, że tęskni za mną, za rozmową ze mną, ale tak jak się tęskni za przyjacielem. Powiedziałem jej wyraźnie, że dopóki mówi, ze jest jeszcze szansa - ok., o nic nie pytam, cieszę się, że jest.

Ale ja chcę wiedzieć czy ona jest realna, czy ona naprawdę siada czasami i myśli, że jednak jakaś cząstka jej chciałaby ze mną jeszcze być. Nie umiem się pozbierać. Płaczę godzinami. Mam wrażenie, że potrzebuję już pomocy psychologa, bo jak patrzę na nią i czasami z nią o tym rozmawiam i widzę, że dziewczyna, która była i jest dla mnie całym światem i że rozumieliśmy się zawsze we wszystkich sprawach (a szczególnie uczuciowych więcej niż doskonale), nagle patrzę w jej oczy i mam wrażenie, że widzę w nich zero zrozumienia. To mnie dobija.

Wydaje mi się, że już nigdy, ale to przenigdy nie spotkam dziewczyny, która mi będzie tak bliska jak ona. Już nigdy nikogo tak nie pokocham. Ona była całym moim światem. Calutkim."

- Robert, 31 lat.

Poznaj odpowiedź Malwiny:

Problem pozbierania się po zakończeniu związku, szczególnie, jeśli nadal kocha się byłego partnera, nie jest problemem, z którym można sobie poradzić w racjonalny sposób. To zupełnie odrębna kategoria, nie nadająca się do żadnej klasyfikacji. Jedno co może pomóc (a i to nie zawsze) to czas.

Oczywiście, nie uwierzysz w to teraz, tak jak nikt w Twojej sytuacji by nie uwierzył. Nie pomoże Ci to za wiele, ale pomyśl, ilu ludzi przed Tobą cierpiało z podobnego powodu (nie piszę "tak samo", bo naprawdę każdy przeżywa to na swój sposób), myśląc, że ich cierpienie jest największe – wprost niewyobrażalne dla innych. Ile wierszy, piosenek, powieści, scenariuszy filmowych napisał ktoś, kto chciał uzewnętrznić swój ból, dać upust chaosowi kłębiącemu się w głowie.

Takie przelanie smutku na papier też może być jak katharsis. Pisząc list do mnie, dałeś upust emocjom, które nie dają Ci normalnie żyć. Wydaje mi się, że Twoja była dziewczyna postępuje troszkę na zasadzie "zjeść ciasteczko i nadal je mieć". Doceniając w Tobie przyjaciela, dobrego kompana do rozmów – nie widzi w Tobie cierpiącego człowieka, cierpiącego z jej powodu.

Postępuje egoistycznie, nie potrafi zrezygnować z kontaktów z Tobą, które dają jej satysfakcję, że możliwe jest spokojne rozstanie i serdeczne stosunki z byłym partnerem. Nie licząc się z Twoimi uczuciami, zapewnia sobie opinię osoby tak sympatycznej, że nawet porzucony przez nią chłopak, nie potrafi zerwać z nią kontaktu.

To Ty musisz znaleźć w sobie siłę, by przeszłość zostawić za sobą i pozwolić sobie na normalne życie. Być może kiedyś jeszcze Wasze drogi skrzyżują się ze sobą. Obydwoje będziecie mądrzejsi o pewne doświadczenia, obydwoje będziecie mogli zacząć budować Wasz związek na nowo, wiedząc, czego się wystrzegać.

Całkowite urwanie kontaktu na jakiś czas, będzie bardzo korzystne, zarówno dla Ciebie, jak i dla niej. Musicie dać sobie czas, na spokojne przeanalizowanie uczuć względem siebie. Nieustanne rozdrapywanie niezabliźnionej rany  jest dla Ciebie  doznaniem, które każe Ci  się łudzić  nadzieją o jej powrocie.

Ona też musi mieć czas na spokojne  zastanowienie się, kim  naprawdę dla niej jesteś. Czy w momencie, kiedy zabraknie Twojej osoby w jakiejkolwiek roli, nawet kumpla – nie uświadomi sobie jak bardzo jesteś dla niej ważny?

Oczywiście, zanim całkowicie urwiesz kontakt, uprzedź ją o tym. Powiedz, że aby naprawdę pozbierać się – potrzebujesz spokoju, a jej obecność raczej Ci go nie zapewnia. Jeśli szanuje Cię jako przyjaciela – zrozumie to.

Powodzenia,

Malwina

kontakt@sztukaflirtu.pl

Szukasz bratniej duszy i nie wiesz, jak zacząć? Sprawdź, jak działa portal randkowy Sympatia.pl już dziś! Tak >>> Chcę wypróbować, rejestruję się teraz.

Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 
No photo










Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Pokaż więcej